(perspektywa
Blair)
- Chyba ci się udało – stwierdziłam, jedząc paluszek
za paluszkiem. – Larry wpatrzeni w siebie, jak w obrazek – zachichotałam, ale
Jean nie było do śmiechu.
- Nie no, dobra, cieszę się, ale… Louis musi sobie
ustalić, kiedy spędza czas z nią, a kiedy z Harry’m, bo inaczej… nie no, nie
wiem. Czy ona w ogóle wie o Larry?!
- Nie jest Directionerką, więc… nie no, ale chyba
głupia nie jest – pokręciłam głową i wzięłam paczkę paluszków do salonu, bo
Liam prosił, czy nie mogłabym im przynieść. I jedno spojrzenie w złą stronę
złamało mi serce. Audrey, mała, ruda i przemądrzała smarkula nagle przerywa
trejkotanie, bo Zayn wyszeptał jej coś na ucho. A potem ich twarze się
zbliżają, zbliżają i… i już ją zasysa. Miałam ochotę rzucić w oboje tą paczką,
ale po prostu z resztkami godności zaniosłam ją chłopakom i wyszłam na taras,
gdzie akurat Valerie i Olive paliły papierosy.
- Dajcie mi jednego – mruknęłam, hamując napływające
do oczu łzy. Blondynka wcisnęła mi go do ręki i podała ogień. Zaciągnęłam się i
zaczęłam kaszleć, a hamowane łzy wypłynęły. No, chociaż teraz mogłam to zwalić
na papierosa.
- Blair, czy on znowu to zrobił? – spytała ostrożnie
Valerie, gdy zalała mnie kolejna fala dymu i dopadł mnie kaszel. Pokiwałam
głową i starłam rozmazany makijaż z policzków. Pewnie wyglądałam jak pół dupy
zza krzaka, ale wszystko mi jedno. – Olive, mogłabyś nas zostawić? – wszystko
widziałam jak za mgłą i kręciło mi się w głowie, ale widziałam, że „znajoma
Louis’a” wchodzi do środka. Zgasiłam papierosa i wrzuciłam go do kosza.
Usiadłyśmy na huśtawce ogrodowej i powiedziałam jej, co widziałam dosłownie
kilka minut temu.
- Wiem, że zachowuję się jak hipokrytka, bo ma być
świadkiem na moim ślubie, ale… może za dużo wypił, co? Do jutra pewnie zapomni,
a ta ruda co najwyżej sprzeda plotkę mediom – próbowała mnie pocieszać.
- Nie, on po prostu się powtarza. Ten sam
scenariusz, ja… ja sobie zrobię tydzień wolnego od Londynu, tak – stwierdziłam.
– Jutro rano zadzwonię do wujka i powiem mu, że zostaję w domu, z rodzicami.
Mam tego wszystkiego po kokardę – pociągnęłam nosem.
- Rób, co uważasz za stosowne – odparła i przytuliła
mnie mocno.
(perspektywa
Louis’a)
Podczas gdy dziewczyny poszły sobie po coś na górę,
ja usiadłem obok Harry’ego przy kominku.
- Tęsknię za tobą – odparłem, dyskretnie łapiąc go
za kolano.
- Dlaczego ona, co? – spojrzał mi w oczy. – Dlaczego
nie mogłeś wybrać Hannah albo Eleanor?
- Hannah to moja była, a Eleanor to przyjaciółka
twojego przyjaciela, która nie jest w moim typie.
- To czemu jesteś ze mną? – wzruszył ramionami. – Ja
też nie jestem w twoim typie. Nie mam długich, blond włosów i niebieskich oczu,
nie prowadzę autobusu…
- Ale jesteś wyjątkowy, Harry. I dzięki Olive
uświadomiłem sobie, że… kocham cię od pierwszej chwili, w której cię
zobaczyłem.
- W kiblu na bootcampie? – skrzywił się nie
przekonany.
- Psujesz romantyzm tej chwili – mruknąłem wysokim
głosikiem i odchrząknąłem, dodając: - Jesteś jeden na milion, rozumiesz?
Traktuj Olive, tak jak ja traktuję Jeanette, przynajmniej się postaraj, proszę,
zrób to… jak nie dla niej, to dla mnie.
- Zależy ci na niej – spletliśmy dłonie.
- Tak, zależy -
ścisnąłem jego dłoń i chciałem pocałować, ale on ruchem głowy pokazał na
towarzystwo po drugiej stronie pokoju. – Pieprzyć ich – mruknąłem i pocałowałem
go szybko, ale namiętnie i jednocześnie czule.
(perspektywa
Liam’a)
- Dlaczego w Barcelonie nie gra Dudek? – zdziwił się
Greg.
- Bo gra gdzie indziej – odpowiedziałem, najprościej
jak się dało.
- Ej, ale to jest serio dobre pytanie – stwierdził
Heath.
- Nie. Po prostu mój brat jest skończonym idiotą –
poprawił go Niall.
Trudno było się nie zgodzić: mimo ukończenia
medycyny Gregory Horan miał prawie zerowy iloraz inteligencji. Ale dało się go
lubić, jak się przyzwyczaiło.
- Macie paluszki – mruknęła Blair, rzucając nam
otwarte pudełko, z którego prawie całość się wysypała.
- Jezu, ale ta dziewczyna nie ma cela po prostu –
zaczął się bulwersować starszy Horan.
- Nie unoś się – wywrócił oczami młodszy.
(perspektywa
Zayn’a)
Po wypiciu więcej niż kilku piw biadolenie trzeźwej
Audrey zaczęło mnie nie irytować, ale wręcz bawić. Zaprowadziła mnie na
korytarz, chcąc pokazać jakieś… w sumie nie wiem co, obraz, plakat? Cokolwiek.
W każdym razie zacząłem się śmiać, a ona zapytała, co mnie tak bawi.
- Cichooo, dam ci buzi śliczna – mruknąłem
mimowolnie, a ona o dziwo nie dała mi w twarz, tylko zbliżyła się i zaczęliśmy
się całować. Kątem oka wychwyciłem, że widziała to Blair.
No chyba kurwa nie.
Oderwałem się od rudowłosej, widocznie napalonej na
mnie, bo nie mogłem jej od siebie odkleić i zacząłem latać jak głupi po tym
korytarzu, całkowicie otrzeźwiony tym, że już nigdy jej nie odzyskam. Ale
właściwie to dlaczego się przejmujesz, nieczuły idioto? – przemówiło moje dawno
nie używane sumienie.
Bo ją kocham.
- Bo ją kocham… - mruknąłem i siadając na podłodze
zalałem się łzami. Siedziałem na tej pieprzonej podłodze i zalewałem się
jebanymi łzami. Ja, Zayn Malik, nałogowy podrywacz. Audrey, nie wiedząc co ze
sobą zrobić, po prostu wróciła do salonu. Liam akurat szedł z pustą paczką po
solonych paluszkach, zobaczył mnie i westchnął:
- Użyła gazu pieprzowego? – uniósł brew.
- Nie jesteś kurwa dowcipny – wytarłem rękawem
bluzki mokry policzek, a on usiadł na podłodze obok mnie.
- Mówiłem ci, nie rób tak.
- Tak, tak, kolejny raz Daddy Direction ma rację,
wiem – wywróciłem oczami.
- Tu nie chodzi o to, kto ma rację, tylko o to, że…
naważyłeś piwa, to teraz je wypij – westchnął. – Jesteś dorosły. Na pewno
doroślejszy od Greg’a.
- No bez przesady – odparłem szybko.
- No właśnie. Więc… dzisiaj już daj sobie spokój,
ale jutro do niej przyjdź. Rano, z bukietem kwiatów i świeżymi croissant’ami.
Czy coś w tym guście. Najważniejsze, żebyś ją przeprosił, tak? A dopiero
później, stopniowo… oswajał ją z myślą, że coś do niej czu…
- Sam się muszę z tym oswoić. Dzięki, Liam. Dobry z
ciebie przyjaciel – wymieniliśmy szybki uścisk i posłałem mu imitację uśmiechu,
a on poszedł do kuchni.
(perspektywa
Valerie)
Spać położyliśmy się chyba około 4 nad ranem, bo
dopiero koło północy zaczęliśmy prawdziwą balangę. Blair i Jeanette wróciły do
domu, Harry wrócił do swojego pokoju hotelowego… Jade i Niall spali w jednej
wolnej sypialni, Louis i Zayn w drugiej(bez skojarzeń, jeden ma chłopaka i
prawie dziewczynę, a drugi złamane serce), Olive stwierdziła, że prześpi się na
kanapie, a Audrey skuliła się przy kominku, więc już jej nawet nie ruszaliśmy.
Greg nie pił dużo, więc wrócił samochodem do domu(podziwiam odwagę, tak po nocy
zawsze spoko), a Heath też pojechał do siebie do domu.
Obudziłam się rano około 10, trochę połamana, z
lekkim kacem, ale szczęśliwa jak cholera, w ramionach Liam’a. Pocałowałam go,
żeby się obudził, a on oddał pocałunek i już mieliśmy nadzieję na szybki numerek,
kiedy…
- MACIE CHEERIOS?! – usłyszałam głos Niall’a i
parsknęłam śmiechem. Potem usłyszałam ściszony głos Jade, że może nie wszyscy
jeszcze wstali i żeby się przymknął. W piżamie, którą dał mi Liam tego
wieczoru, kiedy spałam u nich w domu w Londynie, zeszłam na dół i podałam
Irlandczykowi paczkę płatków, miseczkę i mleko.
- Sorki za niego, z rana nie kontaktuje zbytnio –
zmierzwiła mu włosy Jade.
- Wiem – zaśmiał się Liam i wstawił ekspres na kawę.
- Widzieliście Zayn’a? – podrapał się po głowie Louis,
wchodząc do kuchni i chwytając pierwszą z brzegu marchewkę.
- Nie spał z tobą? – uniosłam brew. - Tak, wiem jak
to brzmi - dodałam.
- No tak, ale jak się obudziłem, to już go nie było.
- Poszedł do Blair – wzruszył ramionami Liam, a
wszyscy, łącznie ze mną, popatrzyli się na niego jak na psychola. – Taka
prawda, wczoraj…
- … całował się ze mną – wtrąciła wchodząc do kuchni
Audrey, a za nią weszła Olive. – I biadolił coś, że kogoś kocha. A na pewno nie
mnie, więc zostawiłam go użalającego się nad sobą.
- A ja go pocieszyłem – dodał mój narzeczony.
- Ona go zabije – pokręciłam głową. – Ale kto wie,
może co najwyżej zniszczy mu fryzurę.
- To tak jakby już go zabiła – stwierdził Niall, a
wszyscy wybuchnęli śmiechem.
(perspektywa
Blair)
Wstałam rano na mega kacu, bo po powrocie do domu
wychyliłam jeszcze kilka kieliszków czystej. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc
ze szklanką wody w pogotowiu otworzyłam je, spodziewając się listonosza czy
kogoś takiego. Ale nie. W drzwiach stał Zayn Malik z bukietem róż i czymś
słodko pachnącym zawiniętym w papierową torbę.
- To dla ciebie. Mogę wejść? – spojrzał mi w oczy, a
ja tylko kiwnęłam głową, totalnie zaskoczona. Rodzice akurat oboje byli w
pracy, mimo niedzieli. Wstawiłam kwiaty do wazonu i wyłożyłam croissanty na 2 talerzyki,
a potem usiadłam obok Zayn’a w salonie.
- A więc…? – zaczęłam.
- Przepraszam – wyszeptał, łapiąc mnie za rękę.
Odruchowo się wyrwałam, a on posmutniał.
- Przeprosiny przyjęte – odparłam z lekkim chłodem w
głosie, a potem odchrząknęłam. – Serio – dodałam już cieplej, a on
niezauważalnie odetchnął w ulgą.
- Bo ja… możesz nie przyjąć tego najlepiej, ale
chcę, żebyś wiedziała… Wypiłem za dużo, a Audrey była tak blisko i… cholera,
brzmię jak dupek, znowu.
- Owszem, ale kontynuuj – zachęciłam.
- W każdym razie ona rozumie, dla niej to też nic
nie znaczyło… Bo… tylko ty się dla mnie liczysz – wziął mnie za rękę, której
rym razem nie wyrwałam z uścisku.
- Nie mów tego – nie mogłam dłużej patrzeć mu w
oczy. – Nie, kiedy wszystko jest tak spieprzone i chore.
- Kocham cię, Blair. Powinnaś to wiedzieć – dotknął
mojego policzka.
- Ja też cię kocham, Zayn – odpowiedziałam i
westchnęłam. – Daję ci drugą, ostatnią szansę. Ale jeżeli to zniszczysz, to nie
licz na kolejne – pokiwał głową na moje słowa i spojrzał na mnie pytająco, a ja
zaśmiałam się. – Jasne, pocałuj mnie – założyłam mu ręce na szyję i złączyliśmy
usta w pocałunku.
Świat był zbyt idealny.
(perspektywa
Jade)
Po przyjeździe po południu do domu doznałam szoku:
pod drzwiami mojego mieszkania stał mój ojciec.
- Tato? Co ty tu robisz?! – zdziwiłam się, ale
wpuściłam go do środka.
- Rozmawiałem z Peetą.
- Na temat…?
- Dlaczego nie mówiłaś, ile można zarobić na sztuce?
Że dobry artysta machnie 2 obrazy rocznie i ma 5 willi z basenem w L.A czy coś
takiego?
- Bo nie dałeś mi szansy.
- Dzień doo… - do mieszkania, jak zawsze bez
pukania, wparował Niall - …bry. Pan DeFines, witam – podał dłoń mojemu ojcu.
- Dobra, wiesz co? Ta sytuacja jest chora. Najpierw
obrzydzasz mi sztukę, wyrzucasz bloki, ołówki, wszystko i chcesz ze mnie zrobić
lekarza, a teraz?! Ja wychodzę – chwyciłam torbę i wyszłam z mieszkania.
(perspektywa
Niall’a)
- Jade ma rację – stwierdziłem, patrząc mu w oczy.
- Słuchaj, to, że jej matka i ja chcemy dla niej jak
najlepiej…
- Ale pan jej nie dał nawet szansy się wykazać
artystycznie.
- A co ty możesz wiedzieć o sztuce? – prychnął. –
Robisz jakąś tanią muzykę dla rozwydrzonych nastolatek, w tym One Destruction.
- One Direction – mruknąłem przez zęby.
- Najlepiej by było, gdybyście w ogóle się trzymali
z daleka od Jade.
- Va te faire foutre! (fr. „pierdol się!”
- przyp. aut.)
- Ja daję pieniądze na wynajmowanie
tego mieszkania, więc wyjdź. Po prostu wyjdź.
- Bo co? Zadzwoni pan na policję?
Kocham Jade i znam ją lepiej nż pan. Znacznie lepiej – obrzuciłem go gardzącym
spojrzeniem i wybiegłem z kamienicy w poszukiwaniu Jade. Siedziała na ławce i
mruczała przekleństwa pod nosem.
- Chyba się stąd wyniesie –
odparłem, siadając obok niej.
- Pamiętasz, złożyłam papiery na
British School Of Arts, tak w razie czego… No i… przyjęli mnie – pokazała mi
otwartą kopertę i list, ale nie widziałem szczęścia na jej twarzy.
- Nie cieszysz się? – zdziwiłem
się.
- Dostałam się też do tej szkoły
medycznej… - westchnęła. – Ale mam to gdzieś – po czym wzięła list od szkoły
medycznej, podarła go na drobne kawałeczki i wrzuciła do kosza. Zacząłem
klaskać, a ludzie podchwycili to ode mnie, nie wiedząc o co chodzi. Blondynka
uniosła lekko kąciki ust i przytuliła mnie.
- W końcu ktoś mu przemówił do
rozumu – wyszeptała, a potem pocałowała mnie w ucho, potem policzek… i usta.
Resztę dnia spędziliśmy spacerując
po słonecznym Londynie i ciesząc się sobą…
____________________________________________________________
Taaaaak, wszyscy się cieszą, bo Blair i Zayn znowu są razeeeem! *le zacieszamy*
Dam wam spoiler: w następnym rozdziale ŚLUUUB ♥
Męczyłam się nad 'rozdziałem ślubnym' kilka godzin, ale było warto, bo uważam, że nie wyszedł najtragiczniej ;)
____________________________________________________________
Taaaaak, wszyscy się cieszą, bo Blair i Zayn znowu są razeeeem! *le zacieszamy*
Dam wam spoiler: w następnym rozdziale ŚLUUUB ♥
Męczyłam się nad 'rozdziałem ślubnym' kilka godzin, ale było warto, bo uważam, że nie wyszedł najtragiczniej ;)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
@MargaaStyles xx
@MargaaStyles xx
- Ona go zabije – pokręciłam głową. – Ale kto wie, może co najwyżej zniszczy mu fryzurę.
OdpowiedzUsuń- To tak jakby już go zabiła – stwierdził Niall, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. hahahah *____* kocham cię dziewczyno x i dziękuję Ci za to co robisz . Piszesz wprost genialnie, czekam na ŚLUB ! XD I JAKIEŚ +18 Z ZAYNEM I BLAIR ! XD @lonelycarrotx
no i jest zajebiście ; DD
OdpowiedzUsuńwszyscy szczęśliwi i tak mam zaciesz na maxa.
a więc w następnym rozdziale ślub? No to nic innego tylko czekać ; >>
dodawaj szybciutko next'a. no i jeżeli chcesz to zapraszam do mnie ; ))
jest już późno i prawię śpię więc powiem tylko: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Cudny!
OdpowiedzUsuńczekam na nn XX
JAk słodko XD Wszyscy szczęśliwi ^^ To powiadasz że ślub ?. ;] xdtcfvgubhibgvfctddt *________________* Już nie mogę się doczekać ^^
OdpowiedzUsuńzajebisty rozdział ;o Czekam an kolejny ;)
OdpowiedzUsuńjgfdhsdvfjfsdgbfdjhdhsfjddhjsvhsgfbjdsghgskdsjgldsbkgjghglhajlgadhgdjkhdkjhdagjahgdakdghahgskhbf :D genialne! a mój ulubiony moment z tego rozdziału? PIERDOL SIĘ :D LOVE IT! ♥
OdpowiedzUsuńw następnym ślub *_______* chyba się porzygam tam potem :D uwielbiam to xd
i tak wgl to teraz mam remont wiec mam ograniczony dostep do neta i siedze u wujka hahahah. mówie ci rozpierdolili mi łazienke na całego a dziś mam bal i musze sie u babci szykować -.- jeszcze lepiej bo jutro na 9:30 mam pielgrzymkę 8 km do studzienicznej nie wiem jak ja wstane skoro wróce po 2. ale to tak nie do rozdziału xd
DODAWAJTA KOMENATZE BO CHCĘ ŚLUB ♥
Pocałowałam go, żeby się obudził, a on oddał pocałunek i już mieliśmy nadzieję na szybki numerek, kiedy…
OdpowiedzUsuń- MACIE CHEERIOS?! – usłyszałam głos Niall’a i parsknęłam śmiechem.
hahahaha xD padlam!!! Niall to dopiero ma wyczucie!! xD
surper czekam na nowy ;)
Niall rozwala system : D
OdpowiedzUsuńRozdzial strasznie mi sie podoba, nie mogę się doczekać o rozdziale gdy ślub będzie. Uhu Party HArd ( wesele ) ahahha.
Okej, sorka ze pisze na anonimie. Ale jakos tak xD
@Lizzoox
hahaha niall wymiata <3
OdpowiedzUsuńw nastepnym poscie ślub <333333 rzygam tęczą :D
galaxy-strawberry.blogspot.com
BLAIR I ZAYN *___*
OdpowiedzUsuńUHUHUHUH XD NA .ŚLUB CZEKAM ;D
VSNgfvhjbvgvasb jaram sie zaynem i blair i przyszlym ślibem! ale fajniacki rozdzial :DDDDDDDDDDD
OdpowiedzUsuńSwietny a Zayn wrescie to naprawil...oby zaszybkko tego nie spieprzyl...czekam na rozdzial ze slubem :3
OdpowiedzUsuńZayn i Blair *_____*. i Czekam na wedding xD
OdpowiedzUsuńNo nareszcie : Zayn i Blair ! Koniec nałogowy podrywaczu , trzeba się ustatkować ! Next please ! Next !
OdpowiedzUsuńWedding ? Czyj ?????!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.
No nie mogę się doczekać.
A mogłabyś wyłączyć te słowa ? Nigdy nie umiem tego odczytać ;/
fajnee :D czekamy na nowy ^^
OdpowiedzUsuńślub w next rozdziale?! ; o oooo rozwalasz mnie dziewczyno ;d, daaj go jak najszybciej ;]
OdpowiedzUsuńfajny , czekam na nastepny i nastepny i nastepny ;p
OdpowiedzUsuńkocham ten rozdział <333333, Zayn z Blairr ... awww <3
OdpowiedzUsuńśllubbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbb ; oooooooo ;d, szybka jestes xdd, noo to czekam xd
OdpowiedzUsuńCudowny blog :). A Zayn i Blair najlepsi :). Pozdrawiam i zapraszam na historię z 1D storyoffaless.blogspot.com/ .
OdpowiedzUsuńświetne. aaaa, ślub *.*
OdpowiedzUsuńUwielbiam śluby :))
OdpowiedzUsuńZapraszam na mini konkurs ^^
awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww jaaakie słodkei zakończenie ! ♥
OdpowiedzUsuńzacny rozdział siostro ♥
Łooo kuvaa.... zajebistyyyyyyyy ;dd
OdpowiedzUsuńłołoło zajebiaszczy ! *_*
OdpowiedzUsuńJa nie żartuje powinnaś napisać książkę ! KOcham to ! <3
OdpowiedzUsuńBlair i Zayn *__* No to teraz czekamy na +18 haha .
OdpowiedzUsuńWow, ale ty genialnie piszesz ! O.O czekam na następny ! x
OdpowiedzUsuńJak zawsze super napisane ! :)
OdpowiedzUsuńO matko jakie genialne *_* i taki słodki ten Malik x
OdpowiedzUsuń<3 aww... Zayn jest uroczy :*
OdpowiedzUsuń